
Tytuł: Polowanie na motyle
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: G+J
Wydanie: 2012-09-13
ISBN: 978-83-7778-267-5
Objętość: 264
Cena: 29,90 zł
Moja ocena: 7/10 pkt.
Szufladka: Godna polecenia
"A motyle z brzucha niech wracają do dżungli, gdzie ich naturalne miejsce"
Trzy dziewczyny. Trzy historie. Trzy rodzaje miłości. A wszystko w jednej powieści. Weronika, Kasia i Klaudia to trzy na pozór zwykłe dziewczyny. Każda z nich ma swoje wyobrażenie dotyczące świata i miłości. Dla każdej z nich książę z bajki ma inne znaczenie i wyobrażenie. Może to i dobrze. „Polowanie na motyle” opowiada po trochu historię każdej z nich, tym samym ukazując polowanie każdej z nich na tytułowe motyle. Ale, jak to powszechnie wiadomo – życie nie jest usłane różami. Ich przygody może i nie są jakoś zbytnio wyszukane, ale może i to dobrze. Powieść bardzo dobrze ukazuje tak po prawdzie codzienne życie każdej z nas. A przynajmniej tych, które szukają miłości, przygody i wiary we własne siły. Bo o tym właśnie jest. O miłości. Właściwie to o jej różnych formach. O przyjaźni. O rodzinie. O marzeniach. O szczęściu i przygodach, ale i rozczarowaniach i złamanych sercach. O codziennym życiu tak po prawdzie. Dlatego też czyta się ją tak szybko i przyjemnie.
Przyznaję, że ta lektura należy do nadzwyczaj lekkich. Dla niektórych może się wydawać, że fabuła jest nijaka, ale tak nie jest. Przynajmniej nie do końca. Szkoda tylko, że chwilami akcja się zawęża i ma momenty, gdy staje się nijaka. Bez tego dreszczyku ciekawości. Niekiedy miałam wrażenie, że czytam coś na wzór wpisów z pamiętników dziewczyn, a niekiedy niestety, że mam przed sobą coś, co może się pokusić o napisanie ktoś, kto dopiero rozpoczyna swoją historię z pisaniem. Z początku wydaje się trochę nudna, ale koniec końców wciąga bez reszty i to najważniejsze. Spędziłam kilka godzin na spokojnym czytaniu i nie zorientowałam się, że całej historii dobiegł już koniec.
Również styl i język jest prosty, bez udziwnień, co szczerze powiedziawszy występuje w wielu powieściach polskich autorów. Tak samo, jeśli chodzi o bohaterów. Zarówno dziewczyny, jak i całą resztę. Każda z nich jest specyficzna, ale chwilami miałam wrażenie, ze są nie do końca dopracowane. A szkoda.
Jeśli miałabym przyrównać powieść do jej gatunku, to przyznaję, że nie mam tutaj żadnego, „ale”. Lekka, przyjemna i na temat. Szkoda tylko, że taka cieniutka.
Jeśli chodzi o bohaterów, to każdą z nich polubiłam na swój sposób, dlatego też nie będę się wytężać, by wychwalać każdą z nich po kolei. Pragnę tylko dodać, ze niesamowicie ujęła mnie relacja babci i wnuczki, która została tutaj ukazana nad wyraz realistycznie. Zresztą cała fabuła była dość realna i łatwo było ja przełożyć na prawdziwe życie.
Gdybym miała powiedzieć coś o grafice, to muszę przyznać, że to właśnie ona wywarła na mnie największe wrażenie. Graficy naprawdę się postarali. Mimo, iż nie zawsze jestem ku prostocie, tak tutaj muszę stwierdzić z czystym sercem, że okładka wyszła im genialnie. Nie jest przesycona. Skromna i delikatna. Idealnie oddaje całość treści. Aż chce się czytać.
„Polowanie na motyle” jest zdecydowanie pozycją na relaksujący wieczór. Zdecydowanie nadaje się dla fanów romansów i lekkich opowiadań. Nie polecałabym jej jednak osobom, które muszą mieć przesyt fabuły, bowiem tutaj tego nie odnajdą. Jak dla mnie miło się spędza z nią czas i liczę, że niedługo bohaterka pokusi się o kolejną powieść, która będzie równie ciekawa, jak ta. Zwłaszcza, że tak fajnie ukazuje różne wątki - niby spójne, a tak się różniące. Bo motyle w brzuchu nie oznaczają tylko wielkiej miłości...
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu G+J!
Zdecydowanie nie przeczytam. Książka wydaje się nijaka, nawet jeśli tylko momentami, a język zbyt prosty.
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś, w wolniejszej chwili.
OdpowiedzUsuńNa pewno postaram się przeczytać, ponieważ recenzja zachęca.
OdpowiedzUsuń