Recenzja: "501 zabaw bez telewizora" Di Hodges


Tytuł: 501 zabaw bez telewizora
Autor: Di Hodges
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2012-04-18
Wydanie: I
ISBN: 978-83-259-0349-7
Objętość: 192
Cena: 62,90 zł

Moja ocena: 9/10 pkt.
Szufladka: Godna polecenia.

Życie cały czas biegnie naprzód. Świat się zmienia. W związku z tym przyszedł i czas na dobę komputerów, telewizji cyfrowej i tym podobnych rzeczy. Może i są przydatne, ale czasami (albo i często) dają się nam we znaki. W końcu my, jak to my, ale nikt z nas nie lubi, gdy nasze pociechy całymi dniami przesiadują przed telewizorem, czy komputerem. Czasami nie da się ich odpędzić od oglądania różnych programów, czy filmów, czy też gier komputerowych. I nie pomagają namowy, „ani prośbą, ani groźbą”, jak to mawiają, a rozmowy o konsekwencjach i skutkach ich nadmiernego użytkowania po prostu nic nie dają. 


„501 zabaw bez telewizora” jest to książka edukacyjna, która pomaga zarówno rodzicom niesfornych pociech, jak i samym dzieciom w lepszym użytkowaniu wolnego czasu. Dzięki tej książce Można poznać masę różnych zabaw, dzięki którym dzieci zostawią telefony, komputery, czy telewizję w kącie i zaczną się cieszyć dzieciństwem poprzez świetną zabawę. Zabawy w domu i na dworze, domowe laboratorium, łamigłówki matematyczne, zajęcia słowno-muzyczne i plastyczne, gotowanie, robótki ręczne i dużo innych pomysłów na zabawy edukacyjnych, które zapewnią dziecku lepszy rozwój i wspaniałą rozrywkę niezależnie od pogody i pory roku.

Oceniając tę książkę, na pierwszy rzut oka mogłam powiedzieć, że jest wspaniała. Większa niż przeciętne poradniki i książki edukacyjne. Wspaniała okładka, a w dodatku trwała (przynajmniej daje takie wrażenie), więc nie muszę się martwić o to, jak będzie wyglądała za parę lat. Poza tym wielkim plusem jest fakt, że tak naprawdę to jeden duży skoroszyt, w którym zostały umieszczone zabawy ustawione numerycznie, a co najważniejsze podzielone na kilka głównych kategorii.

Jej układ jest starannie dobrany i sporządzony tak, że wszystko łatwo znaleźć bez niepotrzebnego wertowania całej książki – pomaga w tym również spis treści zamieszczony przy każdej zakładce z daną kategorią. Kolejnym plusem jest zastosowanie symboli umieszczonych przy każdej zabawie, które umożliwiają dodatkową klasyfikację. Całość napisana jest prostym i logicznym językiem, tak, że każdy – nawet, albo zwłaszcza dziecko – bez problemu zrozumie, na czym dana zabawa ma polegać.

Jako, że w domu z racji na brak małych dzieci (tych większych też) nie mam możliwości wykorzystania przesłanek tej książki w praktyce, jednakże postanowiłam ją wypróbować na moich podopiecznych. Mając pod opieką gromadkę 6-8latków wypróbowałam z nimi kilka zabaw. Początkowo myślałam, że ciężko mi to przyjdzie z racji, że są bardzo oporne do nowych gier i zabaw. Dlatego tez muszę przyznać, że byłam naprawdę zaskoczona, gdy dzieciaki podrygiwały, skakały, śmiały się i co najważniejsze naprawdę angażowały się w te zajęcia, które z nimi przeprowadzałam. W związku z tym mogę powiedzieć, że książka jak najbardziej spełnia swoje zadanie i bez bólu mogę polecić ja każdemu. Tutaj nie ma granic wiekowych, ani gatunkowych. „501 zabaw bez telewizora” może przydać się każdemu niezależnie od dnia, pogody, czy nawet nastroju. Jestem pewna, że spodoba się wielu z was, tak samo, jak mnie, a z mojej strony mogę tylko dodać, że sama mam zamiar ją używać przy każdej nadarzającej się okazji.

Za możliwość poznania mas wspaniałych zabaw dziękuję portalowi nakanapie.pl!

6 komentarzy :

  1. Zapowiada się naprawdę ciekawie z chęcią po nią sięgnę! :)

    Twój blog naprawdę bardzo mi się podoba!
    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i mam nadzieję, że znajdziesz czas aby odwiedzić i mój: http://beautifulbook-review.blogspot.com/

    Obserwujemy?

    Z góry przepraszam jeżeli nie lubisz takiego typu wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No książka bardzo potrzebna w obecnych czasach - dzieci teraz albo przed kompem albo przed tv siedzą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajniutka pozycja
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mając 9-letniego kuzyna, doskonale zdaję sobie sprawę, że dzieci wolą przesiadywać przed telewizorem, jak do mnie czasem przychodzi, to też tylko "w co gramy". A przecież jak byliśmy mali nie było tej techniki, bawiło się na zewnątrz, budowało bazy, labirynty z pocztówek itd. Ech... Jak widać, mamy zarówno plusy jak i minusy takiego postępu. Książka na pewno świetna :) Przydałaby się każdej mamie, gdyby jej nagle brakło pomysłów do zabaw ze swoją pociechą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka dobra i godna polecenia zewględu na to , że kiedyś świat jakoś się utrzymał bez elektroniki ;D

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Będzie mi naprawdę miło i co najważniejsze dzięki nim poznam wasze zdanie, na którym mi bardzo zależy - jednakże jakakolwiek forma spamu, czy posty złośliwe, obraźliwe, tudzież wywyższające się będą usuwane w trybie natychmiastowym bez zbędnego komentarza.

Miasto Recenzji © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka