
Tytuł: Studnia wieczności
Autor: Libba Bray
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Wydanie: 2010-11-23
ISBN: 978-83-2458-959-3
Objętość: 759
Cena: 39,90 zł
Moja ocena: 8/10 pkt.
Szufladka: Godna polecenia.
Zaczynając od początku, to już sama okładka wywarła na mnie spore wrażenie. Przede wszystkim urzekła mnie kolorystyka, która nie jest w żadnym stopniu przesadzona. Po drugie fakt, iż okładka wspaniale współgra z pozostałymi częściami. Jedyny minus to taki, że według mnie jest na niej zdecydowanie za dużo wstawek w styku „bestseller”, a i różowe napisy odrobinę za bardzo zlewają się z tłem.
Jeśli chodzi o samą autorkę, to przyznaję, że przed przeczytaniem „Magicznego kręgu” nie wiedziałam o niej kompletnie nic. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy w naszym kraju wyjdzie jakaś kolejna książka jej autorstwa. Według mnie pani Libba Bray pisze językiem prostym i zrozumiałym, a nie lakonicznym. To prawda, że niekiedy, co dłuższe opisy bym skróciła, ale taki widocznie już jej urok. Z początku mi to przeszkadzało, jednak z czasem się do nich przyzwyczaiłam. Ale to już kwestia gustu. Jedni to lubią, inni nie.
Swoją drogą, „Studnia wieczności” jest jednym z najlepszych, a zarazem najobszerniejszych tomiszczy, jakie w życiu widziałam – i czytałam. Nawet „Harry Potter” niemalże się przy niej chowa. Plus jest taki, że fabuła się kręci, a nie kończy zbyt szybko. Minus niestety też istnieje. Jaki? A chociażby taki, że takiej obszernej książki nie można zawsze ze sobą zabrać – a szkoda. Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest albo dźwiganie jej ze sobą, albo zakup e-booka. A jak na złość, ja uwielbiam czytać w podróży.
Jeśli o samą treść chodzi, to muszę przyznać, ze tu jestem zadowolona. Co prawda, bohaterka chwilami mnie irytowała swoją postawą, ale sama fabuła bardzo ciekawa. W szczególności spodobał mi się podział książki na akty i rozdziały, dzięki czemu o wiele lepiej się w niej odnajdywałam, a i akcja była o wiele lepiej podzielona. Czyta się szybko i sprawnie, a po skończeniu można odczuwać lekki niedosyt.
Przyznaję, że po tej części spodziewałam się wiele. Głównie, dlatego, iż wiedziałam, że to część finalna, przez co od początku nastawiałam się na to, że niedopowiedziane sprawy i tajemnice z poprzednich części zostaną wreszcie rozwiązane i ujrzą światło dzienne. I się nie myliłam. „Studnia wieczności” dostarczyła mi tego wszystkiego, na co liczyłam od samego początku. Szkoda tylko, że to już koniec mojej przygody z „Magicznym kręgiem” – ale kto wie – może ktoś się odważy stworzyć jakieś opowiadanie z bohaterami trylogii pani Libby Bray? Jeśli tak, to chętnie je przeczytam. A póki co czas znaleźć sobie nowy obiekt westchnień…
Książkę przeczytałam dzięki Grupie Wydawniczej Publicat
Słyszałam same pozytywy o tej serii i nie ukrywam, że jestem zaintrygowana tą historią :)
OdpowiedzUsuńMnie pierwsza część bardzo wynudziła i nie sięgnęłam po kolejne,ale ciągle się zastanawiam cxy nie dać tej serii drugiej szansy :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, okładki tej serii są bardzo ładne. Jak na razie mam za sobą tylko pierwszą część i bardzo chciałabym przeczytać kolejne. Widziałam "Studnię wieczności" w księgarni i zgadzam się z tobą, że jest naprawdę gruuba ;)
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam takie książki, więc już za samą okładkę bym ją wzięła :))
OdpowiedzUsuńCzytałam, jedna z moim ulubionych serii. Szkoda, że się ta przygoda skończyła, ale na szczęście zawsze można do niej powrócić. :)
OdpowiedzUsuńA co do twórczości pani Bray, w Polsce wyszła "MISSja survival" (Wyd. Dolnośląskie) i "Wróżbiarze" (Wyd. MAG). Też o niej wcześniej nie słyszałam, ale z pewnością do obu jej książek zajrzę :D
O tej książce czytałam same pozytywy i chyba nie będzie zaskoczeniem, że mi również się ona marzy :)
OdpowiedzUsuńnie czytalam ale nawe okladka mnie zacheca ;)
OdpowiedzUsuńWiolka-blog KLIK
Czytałam trochę pierwszą część, ale mi się nie spodobała, chyba głównie dlatego, że wtedy jeszcze nie zanurzałam się w takich książkach. Muszę spróbować z tą trylogią ponownie :D
OdpowiedzUsuńPowiem Ci szczerze, że po raz pierwszy słyszę o tej serii. jestem wielce zdziwiona, że wcześniej na nią nie wpadłam, bo wydaje się byc w moich klimatach, a nie jest to też nowość na rynku wydawniczym. nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zapoznać się z nią ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam kilka lat temu i byłam średnio zachwycona całą serią, szczerze mówiąc trochę mnie nudziła.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Czytałam całą trylogię już jakiś czas temu i miło ją wspominam :) Mam teraz chęć na inne książki tej autorki, szczególnie na "Wróżbiarzy", które niestety już od paru miesięcy leżą nieprzeczytane na mojej półce:(
OdpowiedzUsuńJak pierwszy tom mi się podobał, to drugi wynudził mnie na tyle, że do trzeciego boję się zajrzeć :(
OdpowiedzUsuńPlanuje wypożyczyć z biblioteki pierwszy tom. A jak będzie dalej, tego nie wiem. No ale w okładce coś jest, fakt.
OdpowiedzUsuńhttp://zakurzone-stronice.blogspot.com/
Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSuper artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWygląda to super. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie to zosatło opisane.
OdpowiedzUsuń