Recenzja: Nic do stracenia. Początek - Kirsty Moeseley

Tytuł: Nic do stracenia. Początek
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Wydanie: 12 kwietnia 2017
ISBN: 978-83-2762-469-7
Objętość: 464
Cena: 39,99 zł

Moja ocena: 3/6 pkt.
Szufladka: Dostateczna.

Pozycja, która w ostatnim czasie pojawiła się na rynku wydawniczym, opowiada historię nastoletniej Anny, która w dniu swoich szesnastych urodzin straciła wszystko, co było jej drogie. Handlarze narkotyków, broń, pogróżki i przystojny komandos robiący za prywatnego ochroniarza - o tym jest ta historia. Ażeby tego było mało dodajmy jeszcze mały romans w tle. Na pierwszy rzut oka lektura idealna dla nastolatków, szukających wrażeń i miłości.

Przyznaję, że gdy zaczynałam przygodę z tą książką, rościłam sobie do niej ogromne nadzieje. Oczekiwałam naprawdę wciągającej historii, której nie sposób porównać do innych powieści wydanych już do tej pory na rynku wydawniczym. I w tym momencie mogę ze szczerym sercem powiedzieć, ze się na niej zawiodłam, a szkoda.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to przyznaję, iż znajdzie się grono osób, którym przypadnie ona do gustu, gdyż na pierwszy rzut oka jest ona naprawdę dobrze skrojona. Jednak jeśli chodzi o osoby, takie jak ja, które w swoim życiu pochłonęły naprawdę ogrom lektur, to takie szablonowe podejście do sprawy niczego nie załatwi. Fabuła powieści może i jest ciekawa, ale niestety strasznie przewidywalna.

Do tej pory nie spotkałam się z innymi powieściami tej autorki, dlatego też nie jestem wstanie porównać, jak ta powieść wypada na tle innych. Mogę jednak krótko nadmienić, na temat stylu pisarskiego samej pani Moseley, a jeśli o to chodzi, to jest on całkiem przystępny, wręcz idealny dla młodego czytelnika. Autorka pisze prostym, nieskomplikowanym językiem. Jedynym minusem jest fakt, iż poszczególne wydarzenia chwilami dzieją się za szybko.

Ogólnie rzecz biorąc gdybym miała ją polecić, to chyba tylko nastolatkom i osobom, które do tej pory nie zaczytywały się w powieściach tego typu, a poszukują ciekawej odmiany. Pozostałych jednak przestrzegam, ażeby nie nastawiały się na fantastyczne zwroty akcji i nieszablonową fabułę, gdyż mogą się w pewien sposób zawieść na tej książce.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości

1 komentarz :

  1. Podoba mi się tematyka i liczyłam na coś lepszego. Chyba jednak sobie odpuszczę ;-)
    Pozdrawiam!
    W krainie absurdu

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Będzie mi naprawdę miło i co najważniejsze dzięki nim poznam wasze zdanie, na którym mi bardzo zależy - jednakże jakakolwiek forma spamu, czy posty złośliwe, obraźliwe, tudzież wywyższające się będą usuwane w trybie natychmiastowym bez zbędnego komentarza.

Miasto Recenzji © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka