Recenzja: "Pamiętnik lesbijki" - Eryk Edwardsson


Tytuł: Pamiętnik lesbijki
Autor: Eryk Edwardsson
Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
Wydanie: 2015-05-25
ISBN: 978-83-9420-908-3
Objętość: 240
Cena: 34,99 zł

Moja ocena: 4/10 pkt.
Szufladka: Słaba.

Przy dzisiejszej recenzji nie mam zamiaru się rozwodzić. Zwłaszcza, że nie ma zbytnio nad czym. Dlatego tez pozwólcie, że bez zbędnych wstępów, przejdę od razu do rzeczy.

"Pamiętnik lesbijki" to rzekomo "utwór obrazoburczy i prowokujący, pełen skrajności – z jednej strony pokazujący w sposób realistyczny i obnażający życie współczesnej młodzieży, z drugiej zaś traktujący o kwestiach egzystencjalnych, problemach płci, orientacji seksualnej, uprzedzeniach i stereotypach, a także o uczuciach przyjaźni i miłości."

Osobiście, jak najbardziej przychylam się do tego wątku z realizmem oraz problemach płci, natomiast jeśli chodzi o całą resztę, to niekoniecznie. Zwłaszcza już nie zgadzam się z fragmentem dotyczącym życia współczesnej młodzieży. Dlaczego? A głównie dlatego, że problematyka ukazana w tej lekturze nie wydaje mi się zwykłą "codziennością" z którą miałam możliwość się zetknąć. Ale kto wie, może ja żyję w takim środowisku, gdzie wszystko jest na pozór dobre i poukładane? Sama nie wiem.

Zabierając się do lektury liczyłam na jakąś powieść z "głębszym" sensem, nad którą mogłabym się rozprawiać, a dostałam tylko historię pewnej dziewczyny, która od tak nagle zaczęła coś czuć do swojej przyjaciółki podczas jednej z klubowych imprez. Jak dla mnie to może i zapowiada się ciekawie, lecz im dalej w las tym gorzej. Zwłaszcza, że autor całkowicie nie przejmuje się tym, że nie każdy jest urodzonym filozofem i od tak zrozumie wszystkie przytoczone tam rozważania.

Mam wrażenie, że nie do końca zrozumiałam ideę tej historii, ani to o co w niej tak naprawdę chodzi. Filozofia plus psychologiczne rozważania plus seks i przemoc? Według mnie to ze sobą nie współgra - ale możliwe, że znajdą się tacy, którzy uznają ją za coś ciekawego. Niestety ja do nich nie należę.

Język trudny, fabuła nie do końca dopracowana, a na dodatek ta okładka - gdybym była typowym wzrokowcem, za nic nie porwałabym jej z półki. Dobrze, że chociaż bohaterowie nie są pozostawieni sami sobie, przez co można uznać, że autor spędził trochę czasu dopracowując to i owo.

Szczerze powiedziawszy, czytało mi się ją naprawdę z wielkim trudem. Z tego co mi wiadomo, wiele osób zachwala "Pamiętnik lesbijki", jednak ja do nich nie należę. I jakoś nie żałuję. Kto wie, może jeszcze kiedyś spróbuję jakiejś twórczości tegoż autora i moje zdanie się zmieni?

Książka przeczytana w ramach akcji Polacy Nie Gęsi I Swoich Autorów Mają

7 komentarzy :

  1. Coraz bardziej mi się mieszają uczucia w stosunku do tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile interesują mnie książki o społeczności LGBT, to tą pozycję raczej sobie odpuszczę. Szkoda pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł bardzo mnie zainteresował, ale teraz jakoś... ochota mi przeszła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie książki... nie są raczej dla mnie.

    P.S: Mogłabyś zerknąć co jak mógłbym poprawić bloga żeby było tak ślicznie jak u Ciebie?
    http://ostrykrytyk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moja tematyka. Z resztą, nawet gdyby była, to w wakacje wolę książkę przeczytać a nie przez nią przebrnąć. Odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem świeżo po lekturze tej książki i mam podobne odczucia. Język niezrozumiały, wielkie próby stworzenia czegoś niezwykle inteligentnego... Męczyłam się czytając tę książkę. Nie trafiła do mnie zupełnie.
    Pozdrawiam, E.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Będzie mi naprawdę miło i co najważniejsze dzięki nim poznam wasze zdanie, na którym mi bardzo zależy - jednakże jakakolwiek forma spamu, czy posty złośliwe, obraźliwe, tudzież wywyższające się będą usuwane w trybie natychmiastowym bez zbędnego komentarza.

Miasto Recenzji © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka