Recenzja: Motywator. 8 tygodni do bycia fit - Marta Hennig


Tytuł: Motywator. 8 tygodni do bycia fit
Autor: Marta Hennig
Wydawnictwo: Publicat
Wydanie: 15 maja 2019
ISBN: 978-83-271-2548-4
Objętość: 240
Cena: 39,90 zł

"Bo czy 8 tygodni wystarczy, by zmienić swoje życie?"

Mam dzisiaj dla was recenzję książki, która właśnie dziś ma swoją premierę. Ciekawi? Bo ja bardzo. "Motywator" to już druga pozycja autorstwa Marty Henning, która próbuje zaszczepić w społeczności, jakie plusy ma zdrowy styl życia i dlaczego warto do niego dążyć.

Na pierwszy rzut oka wysuwa się okładka. Prosta, bez zbędnych dodatków. Rzeczowa. I co najważniejsze - z autorką na okładce, a nie jakąś tam ekstra modelką prosto z wybiegu. Poza tym już patrząc na samą okładkę (pomijając tytuł) widać o czym jest ta książka. I nic w tym dziwnego. W końcu bycie fit dzisiaj jest na topie. Wiadomo, że każdy z nas chciałby być super szczupły i wysportowany (najlepiej bez wysiłku - chociaż tak się nie da). "Motywator" ma nam pomóc nie tylko w uzyskaniu lepszej figury, czy super kondycji, ale też w wyrobieniu zdrowych nawyków i zmienie całego stylu życia - ale pomóc to nie znaczy "zrobię to za ciebie - potrzeba sporo wysiłku, żeby "przebrnąć" przez niego tak, jak założyła autorka.

Jeśli chodzi o wnętrze książki, to nie mogę powiedzieć, że jest to kolejna pozycja fit trenerki, która podaje gotowy plan treningów i załącza fotografie kolejnych ćwiczeń i tyle. Nie. "Motywator" to pozycja, która ma w sobie coś z książki kucharskiej, planu treningowego, pomocnika w utrzymaniu motywacji i dziennego plannera. Wszystkiego po trochu. Co prawda pozycje książkowe innych trenerek też w sobie niekiedy zawierały dodatki w postaci zdrowych przepisów, czy planu treningowego, ale tutaj to stworzone jest troszkę inaczej.

Gdy spojrzymy na pierwsze strony zobaczymy tam krótki wstęp, opis, jak korzystać z tej książki, miejsce na aktualne zdjęcia sylwetki i wymiary oraz określenie swoich celów. Dalej pozycja ta dzieli się na osiem części - po jednej na każdy tydzień, gdzie znajdziemy tygodniowy plan treningowy, w zależności od tego czy jesteśmy osobami na poziomie podstawowym, czy też zaawansowanym. Kolejne strony wyglądają bardziej, jak dzienny planner, gdzie możemy odznaczać ilość wypitej wody, snu, posiłki w ciągu dnia, trening, porcje spożytych owoców i warzyw i krótką adnotację, jak się tego dnia czujemy. Warto też wspomnieć, iż codziennie czekają nas małe zadania do wykonania, które mają pomoc w wyrobieniu sobie zdrowych nawyków - jak dla mnie super - bo przecież czasami wystarczy zrobić coś małego, co z czasem da duże efekty. Pozytywne oczywiście.

Naprawdę przyznaję, że pod względem graficznym książka wykonana jest perfekcyjnie. Świetna dbałość o szczegóły, nie ma przesytu, a co najlepsze - jest w tej książce po prostu kolorowo. Układ poszczególnych stron też jest bardzo dobrze przemyślany - wszystko chronologicznie, bez zbędnego zamętu. Nie ma w tej książce przesytu. Wielkie ukłony dla grafika, naprawdę - pani Alicjo - chapeau bas.

Mam jeszcze jeden ogromny plus i ukłon w stronę autorki, a mianowicie plan treningowy. Jeśli szukacie w tej książce konkretnych zdjęć jak wykonywać poszczególne ćwiczenia, to tutaj ich nie znajdziecie (i bardzo dobrze). Osobiście przerobiłam sporo lektur o podobnej tematyce i okropnie się złościłam na to, ze co rusz muszę przerywać ćwiczenia i zaglądać do książki, by sprawdzić o tu zrobić dalej. Na szczęście autorka przyszła dla takich złośników jak, jak z pomocą - treningi, które proponuje znajdziemy wszystkie nagrane i udostępnione na jej koncie na youtube. Oczywiście nie jest to wymóg, by z nich korzystać - można przecież zaproponować własny trening w zamian, ale wiadomo efekty mogą nie być tak samo spektakularne.

Co prawda wiem, że ta książka z założenia jest stworzona tak, by umieszczać  w niej swoje notatki, ale ja (stety-niestety) jestem taką pedantką pod względem książek, że chyba nie dam rady - no może delikatnie ołówkiem :D Czy podejmuję się tego 8-tygodniowego wyzwania? oczywiście, że tak. Patrząc i przeglądając tę książkę już się nie mogę tego doczekać. Co prawda chciałam zacząć dziś, ale postanowiłam poczekać do poniedziałku i ruszyć z kopyta razem z innymi osobami, które podejmują wyzwanie na grupie Codziennie Fit.

Podsumowując...
Książka dla mnie jest wprost cudowna. Wykonana w sposób rzetelny, przejrzysty, bardzo przemyślany i przede wszystkim barwny. Nie sądzę, by ktokolwiek miał inne odczucia. Przepisy już samymi zdjęciami zachęcają do zrobienia porządnych zakupów i zabukowania się w kuchni na dwa dni. Treningi rozplanowane bez zbędnego przesytu, a poziom dostosowany do użytkownika - nie da się nimi zniechęcić. Dochodzi do tego jeszcze częściowa forma plannera - dzięki której możemy naprawdę łatwo zapanować nad własnym dniem, dietą, treningami i zdrowymi nawykami. Idealna dla osób w każdym wieku. Nie ważne czy trenujesz od lat, czy dopiero zaczynasz przygodę z fitnessem. To jest pozycja dla Ciebie.

Jeśli więc ktoś ma ochotę na małe zakupy to zachęcam - obecnie "Motywator" w wielu księgarniach jest w promocyjnej cenie nawet o 15 zł taniej od ceny regularnej. A gdybyście meli ochotę, to na stronie autorki możecie też ją kupić w pakiecie z nową płytą DVD "SOS Super Ostre Spalanie", która nie jest dostępna w regularnej sprzedaży poza https://sklep.codzienniefit.pl/

Recenzja: Nic do stracenia. Początek - Kirsty Moeseley

Tytuł: Nic do stracenia. Początek
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Wydanie: 12 kwietnia 2017
ISBN: 978-83-2762-469-7
Objętość: 464
Cena: 39,99 zł

Moja ocena: 3/6 pkt.
Szufladka: Dostateczna.

Pozycja, która w ostatnim czasie pojawiła się na rynku wydawniczym, opowiada historię nastoletniej Anny, która w dniu swoich szesnastych urodzin straciła wszystko, co było jej drogie. Handlarze narkotyków, broń, pogróżki i przystojny komandos robiący za prywatnego ochroniarza - o tym jest ta historia. Ażeby tego było mało dodajmy jeszcze mały romans w tle. Na pierwszy rzut oka lektura idealna dla nastolatków, szukających wrażeń i miłości.

Przyznaję, że gdy zaczynałam przygodę z tą książką, rościłam sobie do niej ogromne nadzieje. Oczekiwałam naprawdę wciągającej historii, której nie sposób porównać do innych powieści wydanych już do tej pory na rynku wydawniczym. I w tym momencie mogę ze szczerym sercem powiedzieć, ze się na niej zawiodłam, a szkoda.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to przyznaję, iż znajdzie się grono osób, którym przypadnie ona do gustu, gdyż na pierwszy rzut oka jest ona naprawdę dobrze skrojona. Jednak jeśli chodzi o osoby, takie jak ja, które w swoim życiu pochłonęły naprawdę ogrom lektur, to takie szablonowe podejście do sprawy niczego nie załatwi. Fabuła powieści może i jest ciekawa, ale niestety strasznie przewidywalna.

Do tej pory nie spotkałam się z innymi powieściami tej autorki, dlatego też nie jestem wstanie porównać, jak ta powieść wypada na tle innych. Mogę jednak krótko nadmienić, na temat stylu pisarskiego samej pani Moseley, a jeśli o to chodzi, to jest on całkiem przystępny, wręcz idealny dla młodego czytelnika. Autorka pisze prostym, nieskomplikowanym językiem. Jedynym minusem jest fakt, iż poszczególne wydarzenia chwilami dzieją się za szybko.

Ogólnie rzecz biorąc gdybym miała ją polecić, to chyba tylko nastolatkom i osobom, które do tej pory nie zaczytywały się w powieściach tego typu, a poszukują ciekawej odmiany. Pozostałych jednak przestrzegam, ażeby nie nastawiały się na fantastyczne zwroty akcji i nieszablonową fabułę, gdyż mogą się w pewien sposób zawieść na tej książce.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości
Miasto Recenzji © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka